• Wpisów:513
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 17:56
  • Licznik odwiedzin:43 693 / 1735 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
'te wspomnienia nie wprawiły mnie w melancholijny nastrój. były częścią mojej przeszłości. prawdą. nie wszystkie wspomnienia są złe. ' - nieczysta
 

 
dopiero, gdy oddaliśmy się od siebie -
zdaliśmy sobie sprawę, jak dobrze było blisko.
 

 
pewne drzwi
trzeba zamknąć.

nie ze względu na
dumę czy złość.

po prostu już
prowadzą donikąd.
 

 
wszyscy zaczynaliśmy jako nieznajomi.
 

 
tak więc widzisz,
wszystko się kiedyś kończy.
ja się kończę.
ty się kończysz.
to co pomiędzy nami było też się kończy.
wszystko kiedyś się kończy.
my kończymy sie dzisiaj.
 

 
witam
ciekawa jestem
jak układa Ci się życie?

czy wszystko leży
na właściwym miejscu?
czy nikt znowu
nie zrobił Ci bałaganu?

a może ktoś
już posprzątał
zdmuchnął z twojej duszy
kurz po mnie
starł moją szminkę
z Twojej szyi
wypił słodkie wspomnienia
z mojego kubka
robi Ci kanapki
z czymś innym

nie
to nie tak
że tęsknie
ja po prostu
mam dobrą pamięć

dokładnie rok temu
miłość
zrównała niebo z ziemią
w naszych oczach

pamiętasz?
 

 
dopiero późną nocą
przy szczególnie zamkniętych oknach
gryziemy z bólu ręcę
umieramy z miłości.
 

 
:)
 

 
umrzeć przyjdzie, gdy się kochało - wielkie sprawy głupią miłością. - Baczyński
  • awatar sogni l'ascensore.: tak czy siak zycie prowadzi do śmierci, więc nie ma to większej różnicy, czy podczas swojej egzystencji, czasami krótkiej, kochamy kogoś, czy też nie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
coś kończy się, żeby coś mogła trwać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
obchodzę dzisiaj swoje 21 urodziny. 'oczko' przyszło do mnie bardzo szybko, to chyba ostatni etap, w którym mogę jeszcze zawrócić, przemyśleć i zacząć raz jeszcze. urodziny te powinny mnie cieszyć, ale dzisiaj tak nie jest. przyjdzie rodzina, zjemy obiad, wyjdą a ja wieczorem znowu będę się zastanawiać jak w każde swoje urodziny czego nie zrobiłam jeszcze, by być w pełni szczęśliwą. ile czasu jeszcze minie by wziąć życie w swoje ręce i walczyć o to co tak naprawdę przyniesze Ci radość? obiecałam sobie, że dzisiaj jest właśnie ten dzień, nadszedł w końcu, gdzie zebrałam w sobie siłe, by od jutra móc zacząć raz jeszcze.
całe moje życie od początku nie było łatwe. rozwód rodziców, zmiana miasta, nowi ludzi, nowa szkoła. dzielenie serca na dwa od najmłodszych lat w połowie jeszcze nie rozumiejąc nic. wydawałoby się, że będzie już tylko lepiej. pierwsze rozczarowania zaczęły się już w podstawówce - przegrana rozgrywka na wfie wydawała się najgorszą tragedią. jedynka w szkole doprawdzała do płaczu. za to pojawiły się pierwsze przyjaźnie, a nawet i miłości. gimnazjum? porażka - kłótnie, awantury, wiek dojrzewania, kiełbie we łbie i satysfakcja z łez najbliższych. czy o to właśnie chodziło?
pod koniec gimnazjum zdałam z paskiem, poprawiłam zachowanie, stałam się pokorniejsza. wydawało mi się, że zmądrzałam. nic bardziej mylnego. poszłam do liceum i tu dopiero rozpoczęło się to, co powoduje cały czas chęć mojej zmiany. zaczęło się całkiem niewinnie, kolejny raz nowi ludzie, nowe twarze. 16 lat i poczucie dziwnej przynależności do świata dorosłych. nie jestem w stanie opisać wszystkiego dokładnie, nie zdołałabym nawet mimo najszczerszych chęci. pod koniec pierwszej liceum pojawił się On - całkiem przypadkowo, całkiem niepotrzebnie. zielona szkoła, uśmiech, pierwsze spotkanie po powrocie. świat zwariował, a motylki w brzuchu nie przestały wariować. domagały się więcej, więcej i więcej. teraz zdychają przez to wszystko owinięte w jakiś kokon, próbując znowu się wydostać na powierzchnie. nie pozwalam na to. w każdym razie druga klasa, rozpoczął się związek, który wydawał się najlepszym. wydawał się trwać wiecznie. pierwszy pocałunek, strumienie radości, pierwsze wakacje, pierwszy seks, pierwsze rozczarowania. myślałam wtedy - jeśli się chce to wszystko można naprawić, obejść. dziś już wiem, że niestety nie. czasem coś pęka, nie wytrzymujesz, masz dość. masz dość braku kompromisu, braku szacunku i co najgorsze braku zaufania. po maturach wszystko legło w gruzach. dwa i pół roku bycia razem, trwania przy sobie w jedej chwili odeszło. a z tym odeszło całe moje ja. lekarze, płacz, leki - wszystko to kryje się pod hasłem Jego imienia. wydaje mi się czasem, że nie możliwe jest to, że coś co było cudowne mogło w jednym momencie rozsypać się na kawałki. prócz Niego w między czasie przez całe moje liceum, pojawiło się mnóstwo ludzi. część została, część odeszła - niektórzy na własne życzenie, niektórzy nie wiadomo dlaczego. 18stki, imprezy, studniówka. najpiękniejszy okres mojego życia. życia ciągłej beztroski wśród przyjaciół i miłości mojego życia. dzisiaj nie mam tej miłości, zostało kilku najważniejszych ludzi, których policzę na palcach jednej ręki. czas pokazuje jak ludzie się zmieniają i potem już tacy zostają. nie jestem idealna, idealnie sobie również z tym nie radzę. wyjechałam, poszłam na studia. kończę właśnie drugi rok. tu właśnie poznałam nowych ludzi, którzy póki co są przy mnie. pojawił się też pierwszy raz od dwóch lat kolejny ON. kurwa, kolejny ON. gdy już pozbierałam się po tym gównie z liceum, myślałam sobie - pewnie nie pierwszy i nie ostatni, ale nie sądziłam, że może pojawić się ktoś dla kogo będę chciała zmienić siebie. oczywiście, nie jest nigdzie powiedziane, że to się uda - duże prawdopodobieństwo, że ani trochę. ale takie spotkanie dało mi wiarę w to, że nie ma ludzi niezastąpionych, sytuacji bez wyjścia. nauczyłam się, że robiąc coś trzeba uważać. znam siebie i wiem jaka jestem. nie raz myślę, że przez swoje zachowanie stracę i tych, co od początku zawsze są ze mną. i tak dzisiaj obudziłam się rano i zastanawiam się po co to wszystko? po co ludzie przychodzą i odchodzą? po co pojawia się miłość? po co rozczarowania i nieodwazajemnione uczucia? czemu przestałam dbać o siebie i przytyłam 25kg? czemu nie mam silnej woli? czemu jedynie silna wola utrzymuje się przy piciu piwa i paleniu fajek? dlaczego jest tak, że musimy przejść tyle rzeczy by cokolwiek zrozumieć i chcieć zmienić? nie chce mi się tu mówić, że człowiek uczy się na błędach czy przez doświadczenia. pewnie i tak jest, ale nie o to tu chodzi. teraz już wiem, właśnie dziś podjęłam kilka ważnych decyzji, których będę się trzymać. zasługuję na coś więcej, ale by chcieć więcej trzeba zrobić coś w tym kierunku. nie można tylko stać, siedzieć i czekać. samo jeszcze nic do nikogo w życiu nie przyszło. nie jestem w stanie przelać wszystkiego co bym chciała, nie mam czasu i brakuje słów. w każdym razie, jeśli jutro nie wstanę i nie zacznę zrobię zmian w życiu to kiedy? życie mija, a ja z każdym kolejnym rokiem jestem starsza. trzeba w końcu zrobić coś szalonego, nie bać się powiedzieć tego co się czuje. nikt za Nas życia nie przeżyje a szkoda go marnować na nieodpowiednich ludzi. lepiej nieodpowiednio podjąć decyzję, a stać jasno z uczuciami. a przede wszystkim chcę robić to na co nigdy nie miałam odwagi. wypijcie moje zdrowie, CZEŚĆ!
  • awatar sogni l'ascensore.: ja swoje urodziny będę obchodzić 30 lipca ;) mimo, że 18 - jakoś się nie cieszę. Jeszcze nie dawno odliczałam lata ... było 14, potem 15, a tu bum i 18, kiedy mi przeleciały te 3 lata? :o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
' jeśli boisz się śmierci i trzymasz się życia, widzisz jak diabły Ci je wydzierają, ale jeśli się z tym pogodzisz, demony okazują się aniołami, które zabierają Cię z ziemskiego padołu' - Drabina Jakubowa, polecam.
 

 
warto wierzyć, bo jak bardzo wierzysz to się ponoć spełnia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
czy da się osiągnąć wszystko jeśli się tego naprawdę chce?
 

 
przygryzasz wargę i nie odpowiedziałaś mi.- marszczy brwi. nadal się do Niego szczerzę. wygląda bosko ze swoimi rozczochranymi włosami, płonącymi, zmrużonymi, szarymi oczami i poważnym, mrocznym wyrazem twarzy. - chciałabym zrobić to jeszcze raz - szepczę.
 

 
nie mieliśmy kiedyś nic, prócz siebie, dotyków dłoni, krzyków w gniewie.
 

 
zamieniliśmy każdą wspólną kąpiel na drugą kołdrę.
 

 
wypijmy do dna za te serca złamane, oszukane. za miłość i za każdy stracony przez nią czas. za każdą, która będzie nowa. #andrzejki
 

 
mówią - to minie.
mówią - los musi się odmienić.
mówią - czas leczy rany.
ale pierdolą.
 

 
- lubie balet, naprawdę.
- taa, chyba balety. / moi wyrozumiali przyjaciele <3
 

 
Uwielbiam podnosić na niego wzrok i mieć nadzieję, że tego nie zauważa. kocham to ciepłe, rozkoszne drżenie mojego ciała, gdy na horyzoncie pojawia się jego sylwetka.
 

 
kiedy mowa jest o przeszłości z Tobą, muszę kłamać i mówić, że żadnej nie było.
 

 
pożądanie to uczucie, które uwielbiam posiadać.
 

 
bo tylko zazdrość zżera mnie, zawsze wtedy kiedy obok Ciebie nie ma mnie.
 

 
to ja dziś, na pewno. większych problemów nie mam, ale jak to się mówi - lepiej zapobiegać niż leczyć! miłego dnia!
 

 
pieprzmy się, proszę.
 

 
ciągniemy się na dno-
co krok, co dzień, co noc.
 

 
chcę by to właśnie ten człowiek patrzył na mnie do końca życia. chcę by to Jego dłonie były tymi ostatnimi. chcę jak wariatka by to Jego usta były ostatnimi ustami, które mnie dotkną. chcę by to Jego ciało oplatało moje. chcę by Jego głos mówił mi dobranoc. chcę by ten właśnie mężczyzna był ojcem moich dzieci. chcę by to On miał prawo do mnie. chcę by zawsze dźwięk Jego imienia budził we mnie emocje. chcę by zawsze ten Jego cudowny uśmiech budził we mnie namiętność. chcę by chciał tego samego. od tak dawna nie czułam się w ten sposób. tylko się nie zakochaj.
 

 
ja kurwa nawet inaczej się śmieje, gdy jest obok.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
i dam ci tysiąc powodów, by twoja nienawiść była jeszcze większa.
 

 
i znowu na siłę ktoś próbuje zniszczyć mi życie.